Joe Satriani - Super Colossal

Joe Satriani - Super Colossal

Wydawca: Sony Music
Rok wydania: 2006

  1. Super Colossal
  2. Just Like Lightnin'
  3. It's So Good
  4. Redshift Riders
  5. Ten Words
  6. A Cool New Way
  7. One Robot's Dream
  8. The Meaning Of Love
  9. Made of Tears
  10. Theme For A Strange World
  11. Movin' On
  12. A Love Eternal
  13. Crowd Chant

Skład: Joe Satriani - wszystki gitary i instrumenty klawiszowe, gitara basowa; Jeff Campitelli - perkusja i instrumenty perkusyjne w utworach 1-5 i 10-13; Simon Phillips - perkusja w utworach 6-9; Eric Caudieaux - edycja i obróbka dźwięku

Produkcja: Joe Satriani i Mike Fraser

Istnieje kilku facetów na Ziemi (a nawet, co ciekawe, kilka kobiet), którzy sprawiają wrażenie, jak by się urodzili z gitarą w rękach. Jeśli mowa o takich ludziach, to nie sposób w ich czołówce nie wymienić Joe Satrianiego, gitarzysty, kompozytora, aranżera, chyba po prostu geniusza. Joe nie nagrał w swojej karierze ani jednego słabego albumu i na szczęście nie zapowiada się chyba, by kiedykolwiek to uczynił. Ponad 20 lat uderzania w struny zaowocowało bogatą dyskografią, wśród której znajdują się tylko płyty z przedziału między bardzo dobrymi a genialnymi i nic poniżej. Wydany w 2006 r. krążek o obiecującym tytule Super Colossal swą treścią mógłby zapowiadać płytę genialną, ale jest "niestety" tylko płytą bardzo dobrą, choć oczywiście nie pozbawioną genialnych momentów.

Rzut oka na okładkę w zasadzie uprzedził mnie, że na drugie Strange Beautiful Music czy The Extremist nie mam co liczyć. Ja naprawdę bardzo lubię sztukę i artystów, ale twórczość w stylu a' la Picasso jakoś do mnie nie przemawia. Zostawmy jednak okładkę w spokoju, Surfing With The Alien też wyglądało nie najlepiej, a było doskonałą płytą. Zajmijmy się zawartością muzyczną krążka, wszak to jest przecież najważniejsze. Pierwsze dźwięki tytułowego Super Colossal nie powalają na kolana, po prostu nie cierpię syntezatorowych imitacji klaskania w dłonie, podobnie jak i samego klaskania w naturalnym wydaniu. Na szczęście już po chwili robi się znacznie lepiej, do czynienia mamy z dość typowym utworem Satrianiego, tego typu zagrywki i tematy przewijają się niemal na każdej płycie mistrza. Zadowoleni powinni się poczuć m. in. wielbiciele piosenki Rubina's Blue Sky Happiness, tutaj podobne zagrywki wykonywane są jednak na gitarze elektrycznej. Zupełnie jakby dla mnie Joe nagrał kawałek o uroczym tytule Just Like Lightnin', to naprawdę doskonałe granie w blues rockowym stylu. Czuć tu ducha Satcha, który idealnie spisuje sie właśnie w takim repertuarze. Przeciwnicy gitarowego wymiatania zawsze wytaczają jako argument przeciw, że dźwięków jest zbyt wiele, tutaj takie argumenty pękają jak bańka mydlana. Kompozycja zdecydowanie należy do wolniejszych, szybsze zagrywki trwają tu dosłownie ułamki sekund. Nad solówką nie ma się co rozwodzić, bo na gitarowych płytach instrumentalnych solówki zajmują przecież z reguły ponad 90% materiału. Kocham zarówno wymiatanie, jak i granie tego typu, niezmiernie cieszy mnie fakt, że Joe nadal komponuje ze smakiem. It's So Good rozpoczyna się od jakiegoś sprzężenia zwrotnego, podbitego dodatkowo jakimiś multiefektami, dalej to już wesoła pioseneczka z kilkoma smaczkami wewnątrz. W sumie nic odkrywczego, bo bliźniacze zagrywki mogliśmy juz usłyszeć na kilku ostatnich płytach, choć każdy fan Satrianiego i tak wie, że swój początek wzięły one gdzieś w czasach pamiętnego albumu The Extremist. Elementami orientalnymi witają nas pierwsze takty Redshift Riders (skąd Joe bierze pomysły na takie tytuły? Zadaję sobie zawsze to pytanie wraz z wydaniem każdej kolejnej płyty). Bluesy idą w odstawkę, przychodzi kolej na rockowe granie, do łask powraca ramię systemu tremolo i efekt wah-wah. Tutaj juz znacznie więcej jest wymiatania niż w poprzednich kawałkach, ale nadal nie jest to maksimum umiejętności technicznych Satrianiego. Poszukiwaczom podobieństw mogę podpowiedzieć, że ten zestaw znajomych dźwięków słyszeli już gdzieś pod koniec krążka Flying In A Blue Dream. Czy można powiedzieć coś bez użycia słów? Otóż okazuje się, że można, Joe przekazał nam 10 słów w ponad trzyminutowym instrumentalnym numerze Ten Words. Kompozycja prezentuje klimat typowo ilustracyjny, idealnie nadałaby się jako soundtrack do jakiegoś filmu, najlepiej do takiego, w którym ujrzelibyśmy jakąś bardzo długą drogę. Znowu nic odkrywczego, z podobnymi brzmieniami zetknęliśmy się chociażby na dwóch poprzednich studyjnych wydawnictwach Joego, ale czyż nie jest miło usłyszeć coś takiego po raz kolejny? W A Cool New Way powracają bluesy, znów robi się spokojnie, znów mistrz pokazuje nam jak generując niewiele dźwięków można zrobić tak wiele! Kawałek typowo relaksacyjny, którego można słuchać bez konieczności wsłuchiwania się w każdą nutę, takie utwory zawsze przypominają mi, że czas już sięgnąć po następne piwo ;). Satriani przyzwyczaił nas już kilka krążków temu do tego, że interesuje go to co nowoczesne, w tym i roboty. Teraz oto mamy przed sobą kawałek One Robot's Dream. Tytuł faktycznie bardzo nowoczesny, sama kompozycja na szczęście nie. To bardzo dobry numer korzeniami tkwiący gdzieś w jam session, o bluesowych inklinacjach. Pozostaje tylko zapytać, co zawartość ma wspólnego z tytułem, mózg mój osiąga już temperaturę wrzenia i jakoś na to pytanie nie znajduję odpowiedzi. Jak pamiętamy, na poprzednim krążku wraz naszym ulubionym gitarzystą poszukiwaliśmy miłości w kosmosie. Znaleźliśmy tam ją, lub też i nie, tak czy inaczej warto zastanowić się nad sensem tego jakże ludzkiego uczucia. The Meaning Of Love nie aż tak daleko odbiega stylistycznie od poprzedniego utworu, niemniej jednak faktycznie zmusza do myślenia. Intrygujący jest już sam podkład, który gdzieś kiedyś słyszałem, ale raczej nie w dyskografii Joe Satrianiego. Made Of Tears jest bardzo dobrym przykładem na to, że Joe potrafi po prostu wziąć gitarę i na poczekaniu zagrać coś przyzwoitego. Jeśli do takiej bazy wykutej podczas improwizacji Satriani doda kilka przemyślanych patentów, może z tego wyjść coś dobrego, jako i tym razem właśnie wyszło. Po raz kolejny dostaliśmy w prezencie kompozycję zasadniczo wolną, okraszoną kilkoma szybszymi momentami. Na każdym krążku wprawne palce Satcha potrafią odegrać wydobyte z otchłani samego talentu takie dźwięki, które zaskoczą mnie tryskającą z nich kreatywnością. Na każdej płycie znajdzie się kawałek, który z miejsca stanie się moim ulubionym. Tym razem do grona moich faworytów dołącza Theme For A Strange World. Dobry riff, ciekawe solówki i kilka smaczków, to jest dokładnie to, czego oczekuje od Satrianiego na każdym kolejnym jego wydawnictwie. Tak, to jest właśnie kompozycja, która aż prosi się o kilkukrotne przesłuchanie z rzędu. Movin' On, jak zgaduję po tytule, dotyczy jakiejś przeprowadzki. ja wprawdzie na razie nie zamierzam się nigdzie ruszać z miejsca, ale chętnie posłucham, dokąd muzycznie zmierza Satriani. Na szczęście nie zmierza zbyt daleko od swego zwyczajowego stylu, więc mogę odetchnąć z ulgą. Jeszcze jeden dobry utwór na płycie, może nie genialny, ale z pewnością bardzo dobry. Powraca temat miłości w A Love Eternal. Znów znajome dźwięki, po raz kolejny znajoma stylistyka grania. Nie mam nic przeciwko takim piosenkom, o ile oczywiście nie jest ich za wiele na płycie. Kawałek jest oczywiście wolny, jak większość kompozycji traktujących o miłości. Bluesowa ballada, mówiąc w skrócie. Dla odmiany ostry hard rockowy riff będzie leżał u podstaw ostatniego na krążku Crowd Chant. Znakomity numer, uwielbiam go, tylko po co, do cholery, znowu te drażniące moje ucho klaskania? Polecam go zwłaszcza gitarzystom, gitarowych smaczków jest w nim co nie miara, oczywiście słuchacze nie grający na gitarach również powinni być usatysfakcjonowani.

Jak zaznaczyłem na wstępie, płyta jest bardzo dobra i zawiera genialne elementy. Gdyby pozbawić ją kilku utworów, myślę, że byłaby jeszcze lepsza. Fani Joe Satrianiego i fani tego, co dobre, już ten krążek dawno kupili. Kto się jeszcze nie zaopatrzył, niech wybierze się pomolestować trochę sprzedawcę w najbliższym sklepie muzycznym. Jeśli tego albumu tam nie będzie, proponuję udać się do sklepu o większej renomie. Nie mieć takiego dzieła w swojej ofercie to obciach.

Oficjalna strona artysty: www.satriani.com