Frontline - Against The World

Frontline - Against The World

Wydawca: AOR Heaven / Point Music
Rok wydania: 2002

  1. Against The World
  2. My Destiny
  3. Lightning Eyes
  4. Time Stood Still
  5. One Night
  6. You Should Know Me
  7. I Don't Know
  8. Man With A Broken Heart
  9. Don't Break My Pride
  10. Change His Life

Skład: Robert Boebel - gitara, instrumenty klawiszowe; Rami Ali - perkusja; Thomas Bauer - gitara basowa; Stephan Kämmerer - śpiew; (Chris Lausmann - partie klawiszy podczas koncertów)

Produkcja: Robert Boebel

Against The World to już piąta długogrająca płyta niemieckiej grupy Frontline. Zespół jest jednym z tych nielicznych fenomenów, które pomimo nieprzychylnych lat dla hard rocka, grają tę muzykę w prawie niezmienionej formie. Szczerze mówiąc, jest to obecnie jedna z najlepszych formacji poruszających się w tym gatunku.

Już od pierwszych riffów zaraz po intro do tytułowego Against The World nasuwają się adekwatne skojarzenia do debiutanckiej płyty Evidence One. I nic w tym dziwnego, gdyż ten sam gitarzysta i basista grają w obu zespołach. Mimo wszystko Frontline gra jednak nieco łagodniej, siła muzyki pomimo ciężko brzmiącej gitary jest przerzucona raczej na instrumenty klawiszowe. Można się przyczepić do głosu wokalisty, którego barwa jest wprawdzie odpowiednia, ale brzmi on jakoś mało zdecydowanie, mało dynamicznie. Podobnie rzecz ma się w drugim utworze, My Destiny. Otwierają go klawisze z aranżacją typową dla połowy lat osiemdziesiątych. Zwrotka raczej nikogo nie zachwyci, za to w refrenie pojawiają się pierwsze echa przeboju, solówka też jest całkiem przyzwoita. Tuż za nią można jeszcze usłyszeć ciekawy riff zagrany przy pomocy gitarowego efektu zwanego phaser. Lightning Eyes zaopatrzono w brzmienie gitar nieprzesterowanych, doskonale pasujące do klawiszowego podkładu. Piosenka zachowuje typowo ciepły sound, który chyba od zawsze charakteryzował niemieckie zespoły grające melodyjnego rocka. Wstęp do Time Stood Still przypomina nieco arabskie melodyjki, intryguje, chociaż po chwili zamienia się w raczej przeciętny hard rockowy numer. Na szczęście pierwsze nuty w I Don't Know brzmią już dużo bardziej zdecydowanie. Zwrotka odśpiewana i zagrana jest w sposób dość typowy dla tego zespołu, refren to już majstersztyk. Man With A Broken Heart to bardzo udana ballada z wyeksponowanym brzmieniem gitar akustycznych na tle klawiszy i rytmicznej przesterowanej gitary w refrenie i dalszych zwrotkach. Jeden z najlepszych utworów na płycie. W One Night głos wokalisty mgliście przypomina wokal Joey'a Tempesta (maniera znana z Cherokee i Carrie). Tym razem refren jest raczej mizerny, za to miło się słucha zwrotek i solówki. Początek You Should Know Me nosi już znamiona prawdziwego przeboju. Chwytliwy gitarowy riff i klimatyczne klawisze to strzał w dziesiątkę. Szkoda, że zwrotka i refren są już dość sztampowe i chyba jest to ogólna wada tego albumu - większość kompozycji jest do siebie łudząco podobna. Don't Break My Pride to bardzo delikatny hard rock wpadający nawet w AOR. Doskonale nadawałby się do radiowej emisji w godzinach wieczornych. Zarówno zwrotki jak i refren łatwo wpadają w ucho i nie powinny odstraszać ani rodziców, ani dziadków. Dodatkowym atutem będzie tu też gitarowe solo, niby nie za bardzo skomplikowane, ale idealnie pasujące do całości. Początek do Change His Life łudząco przypomina aranżacje charakterystyczne dla Honeymoon Suite, reszta to już typowy Frontline. Zawsze uważałem, że ostatni utwór powinien być jednym z lepszych na longplayu, by chciało się go posłuchać po raz kolejny. Tym razem niestety takiego zabiegu nie zastosowano. Żartobliwym akcentem mogą być odgłosy oklasków tuż przed zatrzymaniem się płyty.

Ogólnie jest to bardzo dobry album, choć nie pozbawiony wad. Zawiodła nieco produkcja krążka, gdyż do głosu wokalisty dodano zbyt duży pogłos, przez co zlewa się on z resztą instrumentów. Wystarczającą przestrzeń tworzą już instrumenty klawiszowe, więc wokalista powinien zabrzmieć raczej bardziej zdecydowanie, a tymczasem pozostaje on jakby w tle. Innym mankamentem płyty jest zbyt duże podobieństwo wszystkich kompozycji do siebie, zwłaszcza zaś ich zwrotek. Ale oczywiście, jeśli komuś spodoba się jeden utwór, najprawdopodobniej pokocha następne...

Oficjalna strona zespołu: www.frontline-music.com