
Firehouse - Hold Your Fire
Wydawca: Sony
Rok wydania: 1992
- Reach For The Sky
- Rock You Tonight
- Sleeping With You
- You're Too Bad
- When I Look Into Your Eyes
- Get In Touch
- Hold Your Fire
- Meaning Of Love
- Talk Of The Town
- Life In The Real World
- Mama Didn't Raise No Fool
- Hold The Dream
Skład: C.J. Snare - śpiew, instrumenty klawiszowe; Bill Leverty - gitary; Michael Foster - perkusja; Perry Richardson - gitara basowa
Produkcja: David Prater
Nagrywając swój debiutancki album grupa Firehouse bardzo wysoko ustawiła sobie poprzeczkę. Trudno było sobie wyobrazić, by mogli jeszcze nagrać równie doskonały krążek. Jednak już dwa lata później Amerykanie nagrali Hold Your Fire, będący w znacznym stopniu kontynuacją stylu zapoczątkowanego na debiucie. Płyta wprawdzie sprzedała się już dużo gorzej od swej poprzedniczki z dwóch zasadniczych powodów: nie zawierała już tak dużej ilości hitów i czasy nie były już zbyt sprzyjające dla hard rocka w ogóle. Mimo to mamy i tym razem do czynienia z dobrze wyprodukowanym kawałkiem porządnego muzycznego rzemiosła.
Dla uzyskania najlepszego efektu muzycy zdecydowali się skorzystać z pomocy wypróbowanego już producenta Davida Pratera, który współpracował z formacją podczas nagrywania poprzedniego albumu. Nie zmieniło się też studio nagrań, co słychać już w pierwszym utworze Reach For The Sky. Już kilka rozpoczynających utwór dźwięków udowadnia niezbicie, że mamy do czynienia z tym samym genialnym Firehouse, co dwa lata wcześniej. Chłopaki wydają się być w równie dobrej formie i zachowują swój wypracowany dotąd styl, a tego właśnie oczekują od nich fani. "Reach" nosi wszelkie ślady przeboju. Zagrane równiutko, z dużą dozą energii, wyważone proporcje między instrumentami po prostu urzekają. Jeszcze bardziej do klimatów z płyty Firehouse nawiązuje Rock You Tonight. Od razu przypominają się takie kompozycje, jak Rock On The Radio czy Shake & Tumble. Do tego dochodzi miła dla ucha solówka grana z towarzyszeniem potężnie brzmiącej sekcji rytmicznej. Podobieństwa nie skończą się też wraz ze Sleeping With You. Tym razem miała to być piosenka-klon dla Don't Treat Me Bad i zresztą to ją właśnie wybrano na jeden z singli promujących płytę. Generalnie jest to bardzo lekko strawny kawałek, jakie zawsze były mocną stroną "strażaków". You're Too Bad troszkę rozczarowuje, ale chyba tylko dlatego, że trójka jego poprzedników była po prostu o niebo lepsza. Numer zdaje się być napisany na siłę, coś na zasadzie "zapychacza", aczkolwiek nie można tu zarzucić muzykom jakichś braków wykonawczych. Na szczęście zaraz po nim mamy perełkę w postaci When I Look Into Your Eyes. Ta ballada moim zdaniem bije na głowę Love Of A Lifetime, przebój wylansowany na debiutanckim albumie. Doskonała partia instrumentów klawiszowych, namiętnie brzmiący głos wokalisty i elegancko wpasowane gitary to główne zalety tego hitu. Do utworu nakręcono też bardzo przyzwoity teledysk, więc i oko jest czym nacieszyć. Get In Touch skomponowano chyba po to, by C.J. Snare mógł zaprezentować siłę swojego gardła, bowiem struktura samego numeru raczej powtarza ograne schematy z You're Too Bad. Inny klimat będzie już w tytułowym Hold Your Fire. Muzycy zatroszczyli się o przestrzenność brzmienia, co głównie słyszalne jest na samym początku kawałka. Ma on w sobie coś uspokajającego, zresztą chyba też były takie intencje, jeśli pofilozofować trochę nad tytułem i tekstem piosenki. The Meaning Of Love to chyba najlepszy przykład na to, że Firehouse na bazie prostego rock'n'rolla z domieszką big beatu może zbudować całkiem składną piosenkę. Jeden z riffów w środku przypomina mi nieco główny riff z How Much Love zespołu Vixen, choć muszę przyznać, że w tym wypadku akurat wolę "lisiczki". Talk Of The Town udowodni z kolei coś zupełnie innego. Kawałek jest szczerze mówiąc zupełnie przeciętny, ale ponieważ ma doskonałe brzmienie (jak zresztą cała płyta), może uchodzić za dobry. Wniosek z tego taki, że jak masz doskonałe brzmienie, to nie musisz martwić się zbytnio o pomysły. Może zatem zamiast skakać po gryfie gitary wzdłuż i wszerz warto czasem pokręcić gałkami wzmacniacza ;). Chłopaki ponownie przyłożyli się do grania i wyszedł z tego utwór Life In The Real World. Uzbrojony w chwytliwy riff i całkiem niezły refren poprawia niezbyt korzystne wrażenie wywołane przez jego poprzednika. To samo w zasadzie można powiedzieć o Mama Didn't Raise No Fool. Główną siłę tej kompozycji stanowi sekcja rytmiczna ze szczególnym uwzględnieniem perkusji. Głos wokalisty w refrenie przypomina bardzo dokonania wokalistów z gatunku glam metalu, więc można się tu doszukać podobieństw do Vince'a Neila z Mötley Crüe czy też Breta Michaelsa z Poison, ale przede wszystkim do prekursora takiego stylu śpiewania - Marca Bolana z T-Rex. Ostatnim kawałkiem w secie jest Hold The Dream - spokojna balladka, może troszkę nietypowa klimatycznie, jednak słychać, że jest to ten sam dobry Firehouse. W środku utworu, tuż przed solówką na uwagę zasługuje partia gitary basowej.
Znając dalszy rozwój kariery muzycznej chłopaków z Firehouse wypada tylko westchnąć, że ich ścieżki tak dalece zboczyły od tych obranych na dwóch pierwszych płytach. Hold Your Fire w zasadzie zasługuje na maksymalną ilość punktów ze względu na utwory takie jak Reach For The Sky, lecz kilka zapychaczy niestety tę ocenę nieco obniży...
Oficjalna strona zespołu: www.firehousemusic.com