Def Leppard - Adrenalize

Def Leppard - Adrenalize

Wydawca: Phonogram / PolyGram / Universal
Rok wydania: 1992

  1. Let's Get Rocked
  2. Heaven Is
  3. Make Love Like a Man
  4. Tonight
  5. White Lightning
  6. Stand Up (Kick Love Into Motion)
  7. Personal Property
  8. Have You Ever Needed Someone So Bad
  9. I Wanna Touch You
  10. Tear It Down

Skład: Joe Elliott - śpiew; Phil Collen - gitary elektryczne i akustyczne; Rick "Sav" Savage- gitara basowa, gitary akustyczne; Rick Allen - perkusja

Produkcja: Mike Shipley i Def Leppard

Def Leppard nie musiało nikogo podrabiać, miało bowiem własny, łatwo rozpoznawalny styl. Mało tego, to Leppardów podrabiano, a to już świadczy o wysokiej pozycji tej brytyjskiej grupy w hard rockowej hierarchii. No właśnie, niby to brytyjskiej, a jednak w jej muzyce daje się odczuć silne wpływy zza oceanu. Niejedna formacja z Los Angeles chciałaby sprzedać tyle płyt, co ekipa Joe Elliotta...

Adrenalize to moja ulubiona płyta Def Leppard, pewnie dlatego, że podobają mi się tu absolutnie wszystkie kompozycje. Jak widać, muzycy nie próżnowali i po kilku latach od wydania poprzedniego albumu nagrali rewelacyjny krążek. Jest w nim coś urzekającego, niby muzyka jest prosta, a ma w sobie to coś. Doskonale nadaje się na różnego rodzaju imprezy, jako podkład muzyczny do wychylenia kilku piw, ostra na tyle, by trafiać w gusta młodzieży i zarazem na tyle łagodna, by nie przestraszyć babci. Chłopaki niegdyś zaczynali jako typowy zespół grający New Wave Of British Heavy Metal, ale na szczęście poszli po rozum do głowy, zmienili styl i dzięki temu wyróżniali się z masy podobnie grających kapel. W skład zestawu kompozycji na Adrenalize weszły tradycyjnie utwory szybsze i wolniejsze. Do tych pierwszych zaliczyć można Let's Get Rocked, Heaven Is, Make Love Like A Man, Personal Property, I Wanna Touch You i Tear It Down. W zasadzie nie ma tu galopad, kawałki są utrzymane w średnio szybkich tempach, ale właśnie w takim repertuarze formacja spisuje się najlepiej. Do tej kategorii numerów wolnych należą Tonight, White Lightning, Stand Up (Kick Love Into Motion) i Have You Ever Needed Someone So Bad, choć i w nich pojawiają się nieco szybsze momenty. Bardzo dobry pomysł, bo dzięki temu płyta nie jest monotonna. Moim zdaniem o sile zespołu stanowi przede wszystkim gitarzysta Phil Collen. To jego ciepło brzmiąca gitara i delikatny styl gry nadaje ton całości kompozycji, chociaż doskonale współpracuje z nim sekcja rytmiczna. Perkusista, jak wiadomo, używa specjalnego zestawu perkusyjnego, gdzie większość bębnów obsługiwana jest przez jego stopy. Może właśnie dzięki temu utwory nabierają tego, co potocznie zwykło się nazywać "powerem".

Płyta godna polecenia fanom melodyjnego rocka, pochodząca w dodatku z czasów najlepszej formy zespołu. Późniejsze wydawnictwa Def Leppard nie zawierały już tylu hitów, ale nie ma się co dziwić, gdyż ogólnie czasy nie sprzyjały już takiej stylistyce grania. Dobrze, że obecnie można sięgnąć na półkę i przypomnieć sobie lata świetności zarówno Leppardów, jak i innych melodyjnie grających grup.

Oficjalna strona zespołu: www.defleppard.com