Brian McDonald - Wind It Up

Brian McDonald - Wind It Up

Wydawca: MTM / Phantom / King
Rok wydania: 2000

  1. Wind It Up
  2. Head Back Home
  3. Words Come So Easy
  4. I Don't Wanna Want Your Touch
  5. When The Lightning Strike
  6. Night Heaven Falls Down
  7. Rhythm Of Money
  8. Somewhere On The Highway
  9. If I Could Only See You Now
  10. Just A Heartbeat Away
  11. Amnesty
  12. The Hope One Child Can Bring
  13. Some Hearts [japoński bonus track]

Skład: Brian McDonald - śpiew, gitara rytmiczna i akustyczna, instrumenty klawiszowe, gitara basowa; Abe Laboriel Jr. - perkusja; Reb Beach - gitara; Alex Masi - gitara i dwie gitarowe solówki

Produkcja: Brian McDonald

Drugi solowy album Briana McDonalda, multiinstrumentalisty, aranżera i przede wszystkim doskonałego wokalisty to zjawisko wręcz fenomenalne w dzisiejszych czasach. Pokazuje, że w natłoku przeciętnych wydawnictw można nagrać jeszcze dobrą płytę i to w jakim stylu! Oprócz Briana udziela się tu też dwóch znanych gitarzystów - Reb Beach (Winger, Dokken, Alice Cooper, Whitesnake) i Alex Masi, znany ze swoich płyt solowych.

Już pierwsze dźwięki tytułowego Wind It Up rozgrzeją serca fanów melodyjnego hard rockowego grania. Niewątpliwie muszą nasunąć się pewne ewidentne porównania do muzyki granej przez zespoły Def Leppard i Winger. W rzeczy samej, kompozycje zawarte na tym krążku w dużej mierze nawiązują do tych dwóch grup. Głos McDonalda bardzo przypomina wokal Joe Elliotta, z kolei partie gitar to coś pomiędzy Leppardami a Wingerem właśnie. W kolejnych utworach doszukamy się jeszcze podobieństw do debiutanckiej płyty Hardline czy też do wczesnego Danger Danger, a także do wielu kawałków hard rockowych i pop metalowych z lat '80. Płyta nie zawiedzie też fanów gatunku AOR, gdyż wiele jest tu klawiszowych aranżacji charakterystycznych dla tego stylu. Słowem, ciężko jest znaleźć jakieś wady tego albumu, pewnie dlatego, że takowych jest on pozbawiony. Przeważają tu kompozycje w średnich tempach, choć nie zabrakło i kawałków wolniejszych, a wszystko zagrane zostało ze smakiem. W bardziej balladowych numerach doszukać się można pewnych nawiązań do Eltona Johna, czy nawet do The Beatles, ale to dobrze, bo dzięki temu materiał nie jest monotonny i szybko się nie znudzi. Można śmiało zarzucić płytę i podkręcić głośność bez obawy, że wystraszymy babcię czy kota sąsiadki. Doskonale nadaje się też do odtwarzania podczas jazdy samochodem. Kiedy testowałem ją właśnie w takich warunkach, spodobała się też moim kolegom - "dyskomanom". Stąd prosty wniosek, że słuchaliby tej muzyki prawie wszyscy, gdyby tylko była promowana w mediach.

Od pewnego czasu Wind It Up nie schodzi z mojego odtwarzacza kompaktów, a niektórych kawałków, w tym i tytułowego, mógłbym słuchać bez końca. Sięgam pamięcią do 2000 roku, kiedy to ten krążek był wydany i stwierdzam, że w owym roku lepszego albumu nie nagrano... Z drugiej strony nie mogę się doczekać kolejnej płyty reaktywowanego Wingera, bo jak słyszę, Reb Beach jest w doskonałej formie.

Oficjalna strona artysty: www.brianmcdonald.com