Bon Jovi - Slippery When Wet

Bon Jovi - Slippery When Wet

Wydawca: Mercury / PolyGram
Rok wydania: 1986

  1. Let It Rock
  2. You Give Love A Bad Name
  3. Livin' On A Prayer
  4. Social Disease
  5. Wanted Dead Or Alive
  6. Raise Your Hands
  7. Without Love
  8. I'd Die For You
  9. Never Say Goodbye
  10. Wild In The Streets

Skład: Jon Bon Jovi - śpiew; Richie Sambora - gitary elektryczne i akustyczne, gitarowy syntezator IVL, talk box; Alec John Such - gitara basowa; Tico Torres - perkusja; Dave Bryan - instrumenty klawiszowe

Produkcja: Bruce Fairbairn

Slippery When Wet to jedna z płyt przełomowych dla melodic rocka i hair metalu lat '80. Album z założenia miał być hitem. Wytwórnia wyłożyła na jego produkcję kolosalne sumy, zatrudniono Desmonda Childa jako współkompozytora, samą produkcję powierzono Bruce'owi Fairbairnowi, a inżynierią dźwięku i miksowaniem zajął się Bob Rock. Krążek odniósł niemalże natychmiastowy sukces, sprzedał się w wielomilionowym nakładzie. Kilka utworów okupowało listy przebojów, Bon Jovi stało się jednym z najlepiej rozpoznawanych zespołów w muzycznym show businessie, a jego styl próbowało zaimplementować do swojej gry wiele innych grup...

Zamieszczenie intro na wstępie do płyty to niemalże standard w muzyce lat osiemdziesiątych. Tutaj rolę intro pełni organowa miniaturka, dość monumentalna, ale doskonale pasuje do tego, co nastąpi za chwilę. Nie da się ukryć, że Let It Rock to kompozycja, która najlepiej sprawdza się wykonywana na żywo na wielkich stadionach. Słychać, że zespół aranżacyjnie poszedł do przodu w porównaniu z dwoma poprzednimi wydawnictwami. Mamy tu chwytliwe melodie, przemyślaną solówkę, delikatne zmiany tempa pomiędzy zwrotkami i refrenami, a do tego jeszcze udane pomosty, które je łączą (tzw. "prechorus", przedrefren). You Give Love A Bad Name oraz następujące po nim Livin' On A Prayer stały się wielkimi przebojami, czego dowodem jest również fakt, że grane są po dziś dzień w stacjach radiowych. Średnie tempa to jest to, co słuchacze lubią najbardziej, więc grupa zaserwowała nam je i tym razem. Na uwagę zasługuje wykorzystanie przez gitarzystę efektu talk box, przez co gitara brzmi trochę jakby dźwięki wydobywane były z gardła czy też z syntezatora. Prawda jak zwykle leży pośrodku - dźwięki generowane są przez gitarę, a modulowane przez jamę ustną i przetwarzane przez wspomniany talk box. Innym hitem z albumu była świetna ballada Wanted Dead Or Alive, utrzymana trochę w stylu country. Można uznać ją za zwiastun solowej płyty Jona, którą nagra kilka lat później, bowiem tam wpływy muzyki country będą dominujące. Do miana przebojów mogą też pretendować piosenki Without Love, I'd Die For You i Never Say Goodbye. Pierwsza z nich urzeka spokojnym tempem, podobnie również trzecia, przy czym ostatnia, przynajmniej jak na mój, gust jest trochę nużąca. Z kolei w I'd Die For You melodie są dużo szybsze, bardzo przebojowe, z większą dawką instrumentów klawiszowych. De facto, ścieżki melodyczne łudząco przypominają te znane już z utworu Runaway. Czyżby autoplagiat?... Na koniec zostawiłem sobie trzy kawałki, które niezbyt mnie przekonują. Social Desease to zupełnie przeciętny numer, wprawdzie poprawnie zagrany i nie raniący uszu, ale jednak nie ma w nim nic ponad sztampę, Raise Your Hands i Wild On The Streets niewątpliwie dobrze sprawiłyby się na koncertach w roli otwieraczy czy zamykaczy. Jak na mój gust za bardzo przypominają twórczość Bruce'a Springsteena, co tak ogólnie nie jest może wadą, ale uważam, że zespół z wypracowanym własnym stylem nie powinien czerpać z dokonań innych wykonawców, przynajmniej w sposób aż tak nazbyt słyszalny.

Ten album to właściwie klasyka i każdy fan melodyjnych odmian rocka z pewnością go już zna. Młodszym słuchaczom nie pozostaje nic innego, jak nadrobić zaległości i sięgnąć po tę płytę. Osobiście mam do niej wielki sentyment, gdyż było to jedno z pierwszych wydawnictw hair metalowych, jakie dane mi było w całości przesłuchać. Dzięki takim albumom słucham tej muzyki po dziś dzień.

Oficjalna strona zespołu: www.bonjovi.com