Bon Jovi - Lost Highway

Bon Jovi - Lost Highway

Wydawca: Mercury Nashville / Island / Universal
Rok wydania: 2007

  1. Lost Highway
  2. Summertime
  3. (You Want To) Make A Memory
  4. Whole Lot Of Leaving
  5. We Got It Going On
  6. Any Other Day
  7. Seat Next To You
  8. Everybody's Broken
  9. Stranger (feat. Leann Rimes)
  10. The Last Night
  11. One Step Closer
  12. I Love This Town
  13. Lonely [japoński bonus track]
  14. Put The Boy Back In Cowboy [japoński bonus track]

Skład: Jon Bon Jovi - śpiew, gitara; Richie Sambora - gitary; Hugh McDonald - gitara basowa; Tico Torres - perkusja; David Bryan - instrumenty klawiszowe

Produkcja: John Shanks, Dann Huff i Desmond Child

Tak już od połowy lat '90 ilekroć sięgam po kolejny krążek wypuszczony pod szyldem Bon Jovi, zastanawiam się, czy chłopaki (teraz już właściwie starsi panowie) jeszcze kiedykolwiek się podniosą. Niestety ich muzyka leży z krążka na krążek. Recenzja jakiejkolwiek płyty zawsze będzie subiektywna. Jednemu album się spodoba, inny będzie go opluwał, niby o gustach się nie dyskutuje... Kiedyś brygada Jona i Richiego trafiała ze swoim materiałem w mój gust, jeszcze These Days jakoś się w moich oczach broniło, potem jakaś zapaść. Przesłuchałem Lost Highway wiele razy i za każdym razem inne mam co do tego wydawnictwa odczucia. Czasem mi się to podoba, z reguły jednak nie za bardzo... Spróbuję być mimo wszystko obiektywny, nie będę krążka ani wychwalał, ani zadeptywał, spróbuję wychwycić jego mocne i słabe strony.

Jeszcze przed wydaniem Lost Highway czytałem, że będzie to płyta silnie nasycona muzyką country. "Country nie jest złe", pomyślałem sobie, w wielu utworach rockowych spotykało się wpływy tej muzyki i zazwyczaj nie kłuło to w uszy. Przyszedł czas, by sprawdzić te pogłoski, zapuściłem wreszcie płytę i hmm... Tytułowa ścieżka otwierająca krążek rzeczywiście ma coś z tego gatunku, ale w sumie podobne kawałki zespół miewał już na wcześniejszych wydawnictwach. Głos Jona jakoś szczególnie się nie zmienił, Sambora wygrywa czasem ciekawe rzeczy na swoim wiosełku, sekcja rytmiczna gra dość typowo. Da się tego słuchać, nawet może się to podobać. To typowo radiowa muzyka, wystarczy zapuścić to sobie podczas porannej jazdy samochodem i już wiadomo, o co chodzi. Po co muzycy nagrywają takie piosenki? Szczerze mówiąc, nie wiem. Pieniędzy mają już sporo, fani chyba oczekują czegoś innego, przynajmniej ci dawni. Więc mogą grać tylko dla siebie, albo dla podtrzymania sławy. Summertime jest zdecydowanie bardziej wesołe, nawet zaczyna się rockowo. Wstęp żywo przypomina mi I Love Rock'n'Roll grane przez Joan Jett. Refren ma w sobie potencjał, czegoś jednak brakuje, by był w tym prawdziwy power. Nie oszukujmy się, Bon Jovi nie jest już zespołem rockowym, co gorsze, nie jest już nawet zespołem pop-rockowym, teraz to najzwyklejszy w świecie pop, tyle że zagrany na rockowym instrumentarium. Niezłym przebojem może być (You Want To) Make A Memory. To taka typowa dla BJ ballada, ma w sobie coś z tych granych w pierwszej połowie lat '90, tyle tylko że jest tu więcej smyczków niż np. gitar. Słychać, że Jon potrafi śpiewać i że jest w tak dobrej formie jak kiedyś, zespół mógłby nagrać bez problemu jeszcze raz płytę w stylu New Jersey, jednak tego nie robi. Whole Lot A Living to już to zapowiadane country. W sumie wypada całkiem nieźle, rytmicznie przypomina mi to co niektóre kompozycje Tyketto (nakładające się gitary elektryczne i akustyczne). Niezły wstęp jest w We Got It Going On, dalej linie wokalne nieco psują całość. Co do wokali, to warto zauważyć, że są one podobne do innych, znanych z wcześniejszych wydawnictw BJ (Little Bit Of Soul z Keep The Faith) i pierwszej solowej płyty Jona. Warto też posłuchać, jak w solówce Sambora wykorzystał talk box. Inaczej z kolei będzie w Any Other Day. Tutaj mamy rewelacyjny refren i taką sobie, raczej słabszą, resztę. Jeszcze raz nie trudno wywnioskować, że swoje kompozycje muzycy składają pod radiową emisję , chcą być "radio friendly". Seat Next To You ze względu na balladową aranżację przypomina mi Silent Lucidity Queensrÿche, chociaż wykonawczo jest tu o kilka poziomów niżej (hawajskie gitary można było sobie podarować, poza tym może bez wokali kawałek sprawdziłby się lepiej, może trzeba było nagrać instrumentala... tak sobie tylko głośno myślę). O ile ten utwór jeszcze się jakoś broni, o tyle kolejne Everybody's Broken jest już zupełnie jakieś bezpłciowe. Nie pasuje to ani na dobry kawałek rockowy, ani na dobrą piosenkę country, dobrym popem też to nie jest. Zapychacz, po prostu zapychacz. Stranger to ukłon w kierunku muzyki country, zresztą zatrudniono tu gościnnie Leann Rimes. Jej głos jakoś dziwnie wypada na tle tego utworu (jest jakby wyjęty z innego), jednak Jon śpiewa co najmniej ze dwie klasy wyżej. W stylistyce zapychacza pojawia się kolejne The Last Night, takich numerów zazwyczaj unikałem słuchając płyty These Days, tym bardziej chciałbym unikać ich teraz. W sumie głos wokalisty i jego linie melodyczne nie są złe, podkłady po prostu zostały zrobione na szybkiego i na odczepnego. takie kawałki to można komponować na poczekaniu, początkującym kapelom się wybacza, gwiazdom powinno się to wytykać. I znowu country w postaci One Step Closer, tym razem włożono w proces komponowania więcej serca. Dobrze wypadają zwrotki, refreny jakoś pozostały niedopieszczone, trochę to dziwne, bo przecież ten zespół zawsze słynął ze wspaniałych refrenów. Na koniec coś, bez czego krążek mógłby się spokojnie obyć - I Love This Town. Typowa muzyczna papka (tylko solówka wypada przyzwoicie), podobnie jak wcześniejsze The Last Night, wrzucona tylko po to, by było więcej kawałków na płycie. Nie rozumiem takiego działania, ja nie mam nic przeciwko krótszym płytom, o ile tylko są dobre, za to nie cierpię płyt złożonych w większości z zapychaczy.

Są tutaj przebłyski czegoś wielkiego, ale niestety wszystko jakoś niknie we wszędobylskiej przeciętności. Z czterech ostatnich studyjnych płyt można by uzbierać zestaw kilku porządnych kawałków i wydać to jako jeden album. Zamiast tego Bon Jovi zaserwowało nam kilka słabszych płyt składających się głównie z zapychaczy plus kilka błyskotliwych momentów. Proponuję zrobić eksperyment - posłuchajcie sobie tych płyt kilka razy z rzędu, a potem nie puszczajcie ich przez 2 tygodnie. Ile melodii i refrenów pozostanie Wam w głowie? Na zakończenie dodam, że z kilku pierwszych krążków BJ pamiętam niemal wszystkie kawałki... Podsumowując, słuchać się tego da, ale podniecać się nie ma czym.

Oficjalna strona zespołu: www.bonjovi.com