
Bob Katsionis - Noemon
Wydawca: Progressive Vision Group / Lion Music
Rok wydania: 2008
- Noemon
- Birth Of The Sun
- Tears Of Alice
- Soukse!
- Delirium In Santiago
- A Melody Like You
- The Nightrager
- Athenian Light
- Milestone
- The Wounded Chords
- Apocalypse
- SpongeiBob Vs. iBob The Builder
Skład: Bob Katsionis - 7-strunowa gitara, instrumenty klawiszowe; Stelios Pavlou - perkusja; George Xyndas - gitara basowa
Gościnnie: Jeff Waters - gitarowe solo w [3]; Marcel Coenen - gitarowe solówki w [4, 8]; Theodore Ziras - gitarowe solo w [11]; Lars Eric Mattsson - gitarowe solo w [5]
Produkcja: Bob Katsionis
Bob Katsionis to grecki wirtuoz instrumentów klawiszowych grający także na siedmiostrunowej gitarze elektrycznej. Liczba zespołów, w których grał Katsionis jest imponująca, wspomnę tylko te najbardziej znane - power metalowy Firewind, death metalowo-gotycki Nightfall, czy też prowadzony przez Boba Imaginery. Muzyk wydał też trzy albumy solowe, których stylistyka oscyluje wokół neoklasycznego metalu progresywnego. Noemon to ten trzeci, kompozycje jednak brzmią bardzo podobnie do tych z poprzednich płyt, można rzec, że to po prostu bardzo udana ich kontynuacja.
Katsionis wśród swoich największych inspiracji wymienia takich gigantów klawiszologii jak Kevin Moore, Jens Johansson i Keith Emerson, z czego najbardziej słyszalny w grze Boba jest chyba ten pierwszy. Choć to płyta typowo zorientowana na klawisze, od groma tu podobieństw do krążków wydawanych przez gitarowych shredderów dla wytwórni Shrapnel Records, więc myślę, że powinna spodobać się właśnie fanom gitarowego wymiatania. Pewną wadą albumu jako całości jest jej jednolitość pod względem tempa utworów i bliźniaczość melodyczna, ale jak ktoś lubi spójne stylistycznie płyty, to poczuje się jak u siebie w domu. Nie znaczy to, że wszystkie ścieżki są cholernie szybkie, mamy tu bowiem kilka kawałków utrzymanych w średnim tempie, niewiele zaś numerów wolnych, jak już, to wolniejsze momenty stanowią tylko przerywniki w innych nagraniach. Noemon dający tytuł całemu wydawnictwu równocześnie jest pierwszą kompozycją w zestawie. Industrialnie brzmiący wstęp może zmylić słuchacza, ale dalej to już solidna porcja ultramelodyjnego grania. Tempa głównie szybkie i średnie, na szczęście obyło się bez power metalowych galopad perkusji, co niestety zdarzy się na dalszych pozycjach. Jeśli komuś podobały się pierwsze płyty Tony'ego MacAlpine'a czy jedynka Joey'a Tafolli, gładko przetrawi ten numer. Drugie miejsce w zestawie zajmuje Birth Of The Sun, gdzie w podkłady wkrada się już power metal, ale za to straty moralne rekompensuje nam świetna gra klawiszy. Są momenty, że słychać wpływ znanego czarodzieja muzyki elektronicznej, Jeana Michaela Jarre'a. Nie wiem, czy to celowe czy przypadkowe, ale raczej wydaje się mało prawdopodobne, by Katsionis Jarre'a nie znał. Gdzieniegdzie partie klawiszy brzmią tajemniczo i bardzo mi to odpowiada. Tears Of Alice podkładami znów przypomina MacAlpine'a, z gitarowym solem do akcji wkracza Jeff Waters znany z kanadyjskiej grupy Annihilator. Jego charakterystyczny styl gry jest wyczuwalny, aczkolwiek słychać, że zagrał bardziej delikatnie dostosowując się do potrzeb kompozycji. Dynamitem okazuje się Soukse!, połączenie greckiej melodii ludowej z metalem progresywnym wypada nadzwyczaj ciekawie. Solówki przypominają mi trochę styl grania Michaela Romeo z Symphony X, nawet całe tło numeru kojarzy mi się z tą kapelą. Sięganie do muzyki etnicznej jak się okazuje, to zawsze dobry pomysł. Jeden z moich faworytów na płycie. W Delirium In Santiago motorykę numerowi nadaje głównie ścieżka perkusji, brawa dla bębniarza za to, że zagrał stylistycznie w sposób zbliżony do Deana Castronovo. Tu też sięgnięto po melodie ludowe, tym razem od razu wywołujące skojarzenia z tańcami latynoamerykańskimi (Samba? Rumba?). Bardziej na gitary nastawiony jest kawałek szósty - A Melody Like You. Klawiszy tu mniej niż wcześniej, a gitary występują nie tylko w podkładach, ale i grają większą część głównych ścieżek melodycznych. Raz jeszcze fani gitarowego rzemiosła poczują się usatysfakcjonowani, przy czym należy zaznaczyć, że typowego wymiatania tu niewiele, za to dominują spokojne, liryczne dźwięki. Promowany teledyskiem The Nightrager jest jakby połączeniem drugiej i czwartej. Wpływy muzyki rdzennie greckiej są znów wyczuwalne, ale teraz ożeniono je z power metalem. Ten zabieg też bardzo mi się podoba (power metal plus cokolwiek zawsze lepszy jest od czystego power metalu), chociaż w ogólnym rozrachunku Soukse! zrobiło na mnie chyba większe wrażenie. Niesamowicie miła dla ucha kompozycją jest też Athenian Light. Rewelacyjna praca sekcji rytmicznej idealnie pasującej do utworu, do tego świetna gra Katsionisa, który już niczego nie musi udowadniać. Jak dla mnie to jeden z najlepszych technicznie klawiszowców na świecie. Fani klawiszowo-gitarowego wymiatania będą mogli słuchać tego bez końca. Coś dla miłośników brzmień z lat '80 to Milestone. Aranżacje instrumentów klawiszowych to wypisz wymaluj klimaty z tamtego okresu i to nie tylko z muzyki hair metalowej, bo sporo w tym też elektronicznego popu i muzyki dyskotekowej. Fajnie się tego słucha, choć w przeciwieństwie do poprzedniczek piosenka szybko się nudzi, po kilku przesłuchaniach wrażenia już nie robi. The Wounded Chords powala krystalicznym brzmieniem instrumentów, zwłaszcza klawiszy i perkusji. Rezcz dla tych, którzy preferują mniejsza ilość wymiatania, a więcej zagrywek klimatycznych. Takie ilustracyjne granie pojawiało się na płytach MacAlpine'a i na debiutanckim krążku Vinnie Moore'a. Powrót do wymiatania i cięższych podkładów mamy w Apocalypse, gdzie swojej gitary użyczył Theodore Ziras, znany grecki shredder. Numer bardzo wyrównany, z neoklasycznymi wstawkami, może mało odkrywczy, ale miłośnicy takiej stylistyki będą w siódmym niebie. Do nich chyba też kierowane jest ostatnie w zestawie SpongeiBob Vs. iBob The Builder. Eksperymentowania tu nie ma żadnego, Katsionis postawił na stare, sprawdzone patenty. Choć nie brak tu momentów mniej skomplikowanych, to jednak uwagę najbardziej przykuwają fragmenty typowego wymiatania. Kawałek poprawny, choć na tle całości jakoś szczególnie się nie wyróżniający, no może tymi wstawkami głosów z bajek dla dzieci.
Okazuje się, że z punktu widzenia maniaka instrumentalnych płyt gitarowych sporo dla siebie można znaleźć również na płytach wirtuozów klawiszy. Bob Katsionis to kolejny muzyk po Vitaliju Kupriju i Dereku Sherinianie, którego dokonania zamierzam baczniej śledzić. Szkoda, że album dotarł do mnie z takim opóźnieniem, niewątpliwie uwzględniłbym go w zestawieniu najlepszych krążków roku 2008. Fanom gitarowej i klawiszowej sztuki gorąco polecam.
Oficjalna strona artysty na MySpace: www.myspace.com/katsionis