Loud Lion - Love Will Break Your Heart

Loud Lion - Love Will Break Your Heart [EP]

Wydawca: Snarf Records / Loud Lion Productions
Rok wydania: 2007

  1. Love Will Break Your Heart
  2. The Hills Have Eyes
  3. Dawn Of The Dead
  4. Die Tuff

Skład: Robbie Royce - śpiew; Taylor Locke - gitara rytmiczna i prowadząca, chórki; Bleu McAuley - gitara rytmiczna, instrumenty klawiszowe, chórki; Allison Robertson - gitara prowadząca; Adam Ross - gitara prowadząca; Maclaine Diemer - gitara rytmiczna; John Fields - gitara basowa; Dylan Halacy - perkusja

Produkcja: Loud Lion

Loud Lion to prawdziwe odkrycie tego roku. Grupa muzyków postanowiła wskrzesić ducha klasycznych wydawnictw Def Leppard i jak tylko to możliwe zbliżyć się do brzmienia wykreowanego przez Roberta 'Mutta' Lange'a. Co najważniejsze, pomysł wypalił, autorskie kompozycje projektu wypadają znakomicie, kto wie, czy nie lepiej od "klonowanego" oryginału...

Trzeba to przyznać, muzycy nie zasypiali gruszek w popiele i ostro zabrali się za promocję materiału. Jedną z piosenek udało się zamieścić na ścieżce dźwiękowej do filmu "The Hills Have Eyes 2", niedawno inna kompozycja, a konkretnie cover Rock Of Ages z repertuaru Def Leppard, wraz z dwoma innymi utworami trafiła na soundtrack do filmu "Balls Of Fury", gdzie zresztą znalazły się też doborowe kawałki w wykonaniu Poison, Whitesnake, Night Ranger, Slaughter itp. Niecierpliwych fanów zespołu czekających na pełnometrażowy album zadowolić ma tymczasem czteroutworowa EP-ka, będąca w moim mniemaniu jednym z najlepszych wydawnictw tego roku. Tak, tak, ten materiał rozbudził skutecznie mój apetyt. Najpierw na otwarciu mamy Love Will Break Your Heart, jedną z piosenek do wspomnianego filmu "Balls Of Fury". Od razu słychać, kto był inspiracją do powstania tego numeru, na kim muzycy się wzorowali. Toż to wypisz wymaluj klasyczne Def Leppard z czasów ery Pyromania - Adrenalize. Podobne aranżacje, podobne rytmy, podobne tempo, głos Royce'a łudząco przypomina barwę i manierę wokalną Elliotta. Po takiej zakąsce czas na danie główne w postaci The Hills Have Eyes. Tutaj zespół przechodzi sam siebie i chyba nawet Def Leppard, zwłaszcza że ci ostatni od ładnych paru lat nie prezentują sobą już niczego ciekawego. Rewelacyjnie zaaranżowana zwrotka, chwytliwy refren, doskonałe partie gitar z solówkami włącznie. Słucham tego i pojawia się nadzieja na szerszą propagację tego typu muzyki wśród współczesnych słuchaczy. Jest to granie melodyjne, łatwo wpadające w ucho, nie wymagające szczególnego skupienia, no i wreszcie można to usłyszeć na ekranie, szkoda tylko że nie w jakiejś kasowej superprodukcji. Mniej dynamiczne, nieco wolniejsze, ale nadal w średnim tempie i wywołujące sentymenty klimaty będą w Down Of The Dead. Wstęp i główny motyw wręcz genialne, reszta niestety już nie tak wysokich lotów. Leppardzi też mieli wiele zapychaczy, wybaczyliśmy im, wybaczmy i Lionom. Druga połowa utworu jakby cięższa i bardziej ponura, muzycy przypomnieli sobie, że i tytuł był przecież mroczny. W sumie może mniej przebojowo niż poprzednio, jednak wciąż jest to o wiele lepsze od większości tegorocznych wydawnictw. Klasę grupy potwierdzi jeszcze zamykający EP-kę Die Tuff. Po raz kolejny odwołanie do niegdysiejszych mistrzów takiego grania, Def Leppard, aczkolwiek tym razem sięgnięto po zdecydowanie wolniejsze patenty, bardziej nastrojowo-balladowe. Ponownie potwierdza się teza, że jak się chce, to można powielić giganta. Idę o zakład, że jakby to puścić komuś, kto nie zna Loud Lion, powiedziałby, że to jakiś kawałek Leppardów.

Tymi czterema utworami grupa trafiła w mój gust i teraz jej długogrający krążek jest jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie wydawnictw. Przede wszystkim polecam zapoznanie się z tymi nagraniami (łatwo można je znaleźć w Internecie i legalnie odsłuchać w całości) każdemu, kto lubi twórczość Def Leppard i ogólnie hair metal w stylu lat '80. Perełka.

Oficjalny profil zespołu na MySpace: www.myspace.com/loudlion