
Europe - The Final Countdown
Wydawca: CBS / Epic / Sony Music / Spitfire
Rok wydania: 1986
- The Final Countdown
- Rock The Night
- Carrie
- Danger On The Track
- Ninja
- Cherokee
- Time Has Come
- Heart Of Stone
- On The Loose
- Love Chaser
- The Final Countdown (Live) [Spitfire edition]
- Danger On The Track (Live) [Spitfire edition]
- Carrie (Live) [Spitfire edition]
Skład: Joey Tempest - śpiew; John Norum - gitary; John Levén - gitara basowa; Mic Michaeli - instrumenty klawiszowe; Ian Haugland - perkusja
Produkcja: Kevin Elson
Płyty The Final Countdown szwedzkiej grupy Europe chyba specjalnie nikomu przedstawiać nie trzeba. Utwór tytułowy, a także kilka innych piosenek znają wszyscy miłośnicy soft metalu lat '80, a sama nazwa zespołu jest doskonale kojarzona z tymże okresem, jest niejako jego wizytówką. Omawiany krążek sprzedał się w niebagatelnej ilości ponad 6 milionów egzemplarzy, promowane single okupowały niemal wszystkie listy przebojów, dziewczęta podkochiwały się w wokaliście... Ten niebywały sukces stał się też przyczyną wielu zarzutów wobec zespołu, że stał się komercyjny, że muzycy zaprzedali się popkulturze, chociaż rzekomo mieli pojawić się znikąd. Nic bardziej błędnego. Grupa istniała już od wielu lat, przed "końcowym odliczaniem" wydała dwa albumy i ciężko zapracowała na swój sukces. "The Final..." było krokiem milowym dla samej formacji oraz dla melodyjnego metalu w ogóle...
W trosce o najlepsze brzmienie zespół nagrywał i miksował poszczególne utwory aż w czterech studiach nagraniowych, mieszczących się w Szwecji, Szwajcarii i USA. Zamierzony efekt został uzyskany. Już pierwszy utwór, tytułowy The Final Countdown (de facto największy przebój formacji) powala słuchacza przestrzennym brzmieniem. W dużej mierze jest to zasługa instrumentów klawiszowych, które odgrywają bardzo specyficzną i łatwo wpadającą w ucho melodię. Ciekawostką jest, że główny motyw melodyczny został skomponowany przez wokalistę Joey'a Tempesta jeszcze na początku lat osiemdziesiątych, ale na zrealizowanie tej idei trzeba było poczekać jeszcze kilka lat. Większość fanów właśnie tę klawiszową zagrywkę i refren uważa za największy atut przeboju, moim zdaniem jednak o nieprzeciętności tego hitu świadczy przede wszystkim doskonałe gitarowe solo Noruma. Zdecydowanie jest to jedna z najlepszych solówek wszechczasów. Rock The Night to drugi utwór na krążku i zarazem drugi singiel po piosence tytułowej. Szwedzi nie poprzestali na jednym przeboju, co zresztą jest wielką zaletą tej płyty. Poza tradycyjnie chwytliwym refrenem możemy podziwiać gitarowe popisy Johna Noruma, których punkt kulminacyjny znajduje się oczywiście w solówce. Gitarzystów z pewnością zainteresuje kilka ciekawych patentów, jakie John "wykombinował" tam przy pomocy ramienia tremolo. Po tej rockowej dawce adrenaliny nadszedł czas na coś spokojniejszego. Carrie to piękna ballada z dominującą rolą klawiszy i głosem wokalisty wysuniętym na pierwszy plan. Pierwotna wersja tej piosenki opierała się ponoć tylko na instrumentach klawiszowych i partiach wokalnych, ale najwidoczniej pozostali instrumentaliści nie chcieli się nudzić i postanowiono zaaranżować ową balladę na cały zespół. Danger On The Track jest z kolei powrotem do bardziej dynamicznego grania. Ten kawałek wpadł mi w ucho od pierwszego przesłuchania i jest jedną z moich ulubionych kompozycji "Europejczyków" aż po dzień dzisiejszy. Prosty riff przewijający się w piosence ma w sobie coś intrygującego i zgodnie z tytułem - groźnego. Większą rolę odgrywają tu też klawisze, bowiem w środku mamy klawiszową solówkę, która swym stylem i brzmieniem może nawiązywać do klasyki hard rocka - zespołu Deep Purple. Wysoką klasę utrzyma też numer Ninja, chociaż rola instrumentów klawiszowych sprowadzi się tym razem bardziej do podkładów w tle. Po raz kolejny usłyszeć można drapieżne akordy gitar. Cherokee, którego tematyka dotyczy Indian, a konkretnie plemienia Czirokezów to jeszcze jeden singiel z albumu. Wielki plus dla Tempesta za spenetrowanie rejonów rzadziej uczęszczanych przez innych tekściarzy. Sam utwór został podobno skomponowany na tydzień przed rozpoczęciem sesji nagraniowej, co świadczy o doskonałej formie zespołu, w jakiej znajdował się w owym czasie. I znowu mamy coś nieco spokojniejszego - Time Has Come. Wstęp do piosenki bardziej balladowy, później nie brak ostrzejszych partii gitar, aczkolwiek wszystko i tak bardzo stonowane. Bardzo podoba mi się tu specyficzny gitarowy riff tuż przed solówką. Miły dla ucha jest też utwór Heart Of Stone. Niewątpliwym atutem tego kawałka jest wspaniały refren, chociaż jego główną siłą jest chyba ciepły głos wokalisty i równie ciepła blues-rockowa solówka. On The Loose to moim zdaniem jedyny niezbyt udany utwór na płycie. Nie chciałbym być źle zrozumiany, obiektywnie rzecz biorąc jest to całkiem niezłą kompozycja. Niemniej jednak odstaje swoim poziomem od reszty, zdaje się być napisana jakby trochę na siłę (a może to po prostu pozostałe kawałki są tak doskonałe, że ten przy nich zdaje się być gorszy). Piosenkę tę Joey skomponował na potrzeby filmu o tym samym tytule w 1985 r. Na samym końcu zamieszczono Love Chaser, kawałek który jest jednym z moich faworytów na tym krążku. Zaczyna się od charakterystycznych partii klawiszowych, brzmiących trochę jak jakiś hymn. Pomysł ten w bardzo zbliżonej postaci "niecnie podprowadził" zespół Modern Talking w jednym ze swoich kawałków podczas comebacku dekadę później. Ciekawostką jest fakt, że w połowie lat '80 ta dyskotekowa grupa królowała na listach przebojów obok Europe... Dodatkowym atutem jak dla mnie w "tropicielu miłości" jest jeszcze wymiatana solówka Noruma. Bardzo dobre zakończenie albumu, które sprawia, że ma się ochotę posłuchać go jeszcze raz..
Trzecia płyta w dorobku Europe jest płytą niebanalną i pełną hitów. Takich wydawnictw było i jest niewiele, co jeszcze dodatkowo podnosi wartość muzyczną tego arcydzieła. Warto zaopatrzyć się w ten krążek, bo często będzie się po niego sięgać. Jedna z kultowych płyt wszechczasów.
Oficjalna strona zespołu: www.europetheband.com