
Borislav Mitic - The Absolute
Wydawca: Lion Music
Rok wydania: 2009
- The Absolute
- Secret Of Life
- Hidden
- Within All Existence
- Promises
- The Prize Of Eternity
- For The Chosen
- Fighter Of Glory
- Walking The Path
- To One Truth
Skład: Borislav Mitic - partie wszystkich instrumentów
Produkcja: Borislav Mitic
Borislav Mitic, serbski wirtuoz gitary obecnie mieszkający w Kanadzie, to persona dość dobrze znana fanom gitarowego wymiatania. Niedawno wioślarz wydał swój trzeci, instrumentalny album solowy, który właściwie niczym nie zaskakuje. Palce Borislava nadal bezboleśnie pokonują wszystkie techniczne bariery na gryfie, lecz tym razem gitarzysta zdecydował się na granie w ostrzejszym, heavy metalowym stylu.
Mitic urodził się w Belgradzie, a po gitarę sięgnął po raz pierwszy w wieku 11 lat. Inspirowali go wtedy tacy wielcy jak chociażby Ritchie Blackmore, Jimi Hendrix i Michael Schenker. Siedem lat później już był uważany za jeden z największych gitarowych talentów w swym ojczystym kraju; w owym czasie młody Borislav z zapałem komponował instrumentalne utwory oparte o struktury muzyki klasycznej z elementami shreddingu na wzór Malmsteena, Vaia i Satrianiego. Efektem pracy było późniejsze wydanie pierwszego krążka solowego o tytule Fantasy. Przeczekawszy niesławne wojny na Bałkanach w latach '90, w roku 1997 muzyk wysłał próbki swojego talentu do Mike'a Varneya, szefa wytwórni Shrapnel Records, znanej z wydawania dzieł gitarowych wirtuozów. Varney zakontraktował Serba do swej wytwórni i dzięki temu dwa lata później ukazała się druga płyta Borislava, a on sam w międzyczasie przeprowadził się do Ameryki Północnej. Kilka firm oczarowanych grą Mitica zaoferowało mu endorsement - wśród nich m. in. znany producent gitar, firma ESP oraz równie ceniony producent strun, Dean Markley. Później Borislav podjął współpracę z innym wirtuozem, tym razem klawiszy - Vitalijem Kuprijem, następnie z wokalistą Chrisem Loganem (MSG, Jake E. Lee) przygotowując materiał instrumentalno-wokalny, wreszcie z wokalistą Ericiem Forrestem (Voivod, E-Force), ale tenże w końcu przeniósł sie do Francji. Ostatecznie żaden z tych trzech projektów nie wypalił. W latach kolejnych Mitic gra serię koncertow po rodzinnej Serbii, wreszcie powraca do instrumentalnego grania i buduje własne studio nagrań. The Absolute to album koncepcyjny, co jest ciekawe w wypadku wydawnictwa instrumentalnego. Rozpoczyna go obiecująco neoklasyczny, balladowy wstęp do utworu tytułowego. Dalej jednak kawałek przeradza się w heavy/power metalową jazdę, z tym że prym wiodą partie gitary prowadzącej. Niemniej jednak schemat budowy ścieżki przypomina standardowe piosenki, gdzie mamy coś w rodzaju zwrotek i powtarzanych refrenów. Secret Of Life Wędruje w inne rejony, czasami nawet podpada pod cięższe granie thrashowe, ale i nie brakuje wesołych melodyjek momentami pobrzmiewających neoklasycznie, trochę na modłę pamiętnego Cacophony. Mój ulubiony fragment nagrania to bluesowa solówka w środku, zagrana z nieco malmsteenowskim feelingiem. Pewnego rodzaju kameleonem okazuje się być Hidden. Początek to ciekawy rytmiczny riff na gitarze, niestety psuje go niemrawa partia perkusji i w tym momencie brak profesjonalnego perkusisty jest dość odczuwalny. Kilka taktów dalej pojawiają się nuty utrzymane w klimacie ilustracyjnym, gdzie Borislav próbuje naśladować Satrianiego, chociaż znajdziemy tu i fragmenty w stylistyce fusion (czytaj: już nie tak melodyjne, bliższe jazzowi). Z kolei w Within All Existence gitarzysta wędruje w rejony, jakie eksplorował ongiś Tony MacAlpine, ale i nasi rodzimi wioślarze z Piotrem Jełowickim i Jackiem Polakiem na czele. Efekt taki, że obsłuchany z ich twórczością fan poczuje się jak podczas deja vu. Specyficzna melodyka, charakterystyczny shredding. Promises to najpierw seria szaleńczo szybko wykonanych, neoklasycznych pasaży, dalej doprawiona ciężkimi riffami. Znów nasuwają się porównania z Cacophony i Yngwie Malmsteenem. Masa fajnych pomysłów, tyle że osłuchanych setki razy, a tak poza tym to niezła praca "kaczuszki" i jeszcze jedna klasyczna wstawka, choć tym razem odegrana bardziej w stylu Paula Gilberta. Moim faworytem w zestawie jest kompozycja o tytule The Prize Of Eternity, która zawiera moim zdaniem kwintesencję najlepszej pirotechniki Mitica. Są i arpeggia i dobre zagrywki, są elementy znane z solówek w poprzednich kawałkach, jest też rockowo-metalowy nerw. Przyczepić można się chyba tylko do ścieżek perkusji i raz jeszcze ta sama uwaga - Borislav, zatrudnij porządnego pałkera, wystarczy, że wiosłujesz. For The Chosen bezsprzecznie kojarzyć się musi z dokonaniami Cacophony i solowymi płytami Friedmana i Beckera. Wygląda to tak, jak by Mitic tęsknił za tamtymi czasami i postanowił dopisać do nich ciąg dalszy. Wszelkie komentarze wydają się zbędne, jak ktoś lubił zespół dwóch sławnych wymiataczy, z uśmiechem na ustach powita ten kawałek. Cały początek Fighter Of Glory dla odmiany brzmi bardzo amatorsko i infantylnie, tyczy się to zarówno partii gitar rytmicznych, jak i perkusji, która brzmi, jakby była grana przez jakiegoś chłopaczka w początkującej, garażowej kapeli. Dalej już znacznie lepiej, choć nie wiem, czy przyzwoite linie gitary prowadzącej zmyją owo nieprzychylne wrażenie ze wstępu. Zdecydowanie lepiej jest w Walking The Path, choć tu perkusja nadal bębni niemrawo (jak zaspany metronom). Zakładam, że wypadłoby to znacznie ciekawiej, gdyby Borislaw zdecydował się nie grać wszystkiego w pojedynkę, a zatrudnił żywych muzyków do odegrania swoich ról. Tymczasem sporo magii ucieka właśnie dlatego, że ich tu nie ma. To One Truth zamyka płytę nic nowego do niej nie wnosząc. Pojawiają się tu łudząco bliźniacze riffy i melodie, jakie słyszeliśmy już wcześniej na tym samym krążku. Powtarzanie materiału nawet w obrębie albumu koncepcyjnego nie zawsze okazuje się być dobrym pomysłem.
Mimo kilku negatywnych uwag wydawnictwo jest bardzo dobre i fani shreddingu będą ukontentowani. Sporo wymiatania, niemało interesujących melodii i rozwiązań aranżacyjnych. Mam tylko nadzieję, że Borislav przestanie oszczędzać na gażach i przy okazji pracy nad następnym krążkiem zaprosi jakichś muzyków, choćby tylko sesyjnych, których przecież nie brakuje.
Oficjalna strona artysty: www.borislavmitic.com